Przejdź do treści
Intymność

Czym jest kink? Poznaj najczęstsze upodobania seksualne

Uśmiechnięta para siedzi na łóżku, kobieta trzyma satynową opaskę na oczy

Kink to parasolowe określenie upodobań, fantazji i praktyk seksualnych spoza seksu waniliowego, od BDSM i odgrywania ról po zabawy z doznaniami. Fetysz jest pojęciem węższym: kink wzbogaca podniecenie, a fetysz bywa jego warunkiem. Gdzie kończy się zwykły seks, każda para ustala sama. Stała pozostaje jedna rzecz: zgoda obu stron.

Czym jest kink i czym różni się od fetyszu?

Kink to parasolowe określenie upodobań, fantazji i praktyk seksualnych spoza seksu konwencjonalnego, nazywanego waniliowym (z angielskiego vanilla). Angielskie słowo oznacza dosłownie zagięcie, skręt na prostej linii – i stąd wzięło się jego erotyczne znaczenie. Gdzie ta prosta linia przebiega, każda para ustala jednak sama: klapsy, które dla jednych są zwykłym elementem seksu, dla innych będą już kinky seksem. Osobę, która świadomie odkrywa takie upodobania, nazywa się kinksterem.

Czy kink to po prostu inne słowo na fetysz? Fetysz jest pojęciem węższym i mieści się w kinku jako jedna z jego form. Według definicji jest wykorzystywaniem do podniecenia konkretnego przedmiotu nieożywionego, niegenitalnej części ciała albo określonego aktu. Kink obejmuje natomiast także dynamiki i scenariusze.

Granicę między pojęciami wyznacza to, czy upodobanie jest preferencją, czy warunkiem. Kink wzbogaca podniecenie, które pojawia się także bez niego. Fetysz bywa jego warunkiem koniecznym.

Różnicę dobrze widać na przykładzie stóp. Fascynacja stopami u osoby, która lubi je całować i masować, ale bez tego też czuje pełne podniecenie, pozostaje kinkiem. U kogoś, kto bez stóp w ogóle się nie podnieca, ta sama rzecz jest fetyszem.

Najczęstsze kinki, od BDSM po odgrywanie ról

BDSM to najbardziej znana rodzina kinku, choć nie jego synonim. Skrót łączy trzy pary pojęć: bondage i dyscyplinę, dominację i uległość, sadyzm i masochizm. Według ankiety internetowej w kanadyjskim badaniu fantazji wypełnionej jest 1516 dorosłych, motywy uległości i dominacji okazały się w nim powszechne zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

Kinki układają się w rodziny według tego, co w nich podnieca:

  • Władza – power exchange, czyli świadome oddanie lub przejęcie kontroli: polecenia, zakazy, układ strony dominującej i uległej.
  • Doznanie – sensation play, czyli zabawa bodźcem, oraz impact play, czyli klapsy i uderzenia dłonią, packą albo pejczem.
  • Rola – role-play, w którym partnerzy wcielają się w postacie: nieznajomych w barze, szefa i podwładną, lekarza i pacjentkę.
  • Spojrzenie – ekshibicjonizm, czyli przyjemność z bycia oglądanym, i wojeryzm, czyli z patrzenia, zawsze z udziałem osób, które się na to zgodziły.

Konkretne kinki często łączą kilka rodzin naraz. Cuckold spina spojrzenie z władzą: podnieca w nim obserwowanie partnerki z innym mężczyzną i towarzysząca temu uległość. Rolę z władzą łączy z kolei feminizacja mężczyzny, w której partnerka ubiera go w damskie stroje i prowadzi scenę. Przy wielu nowych nazwach wystarczy więc zapytać, czy podnieca w nich władza, doznanie, rola czy spojrzenie, żeby przypisać je do znanego mechanizmu.

Czy kink to zaburzenie?

Samo nietypowe upodobanie nie jest zaburzeniem: większość osób z nietypowymi zainteresowaniami seksualnymi nie ma zaburzenia psychicznego. Parafilię, czyli samo zainteresowanie, odróżnia się od zaburzenia parafilnego według DSM-5. Diagnozę uzasadnia cierpienie z powodu upodobania, wykraczające poza cierpienie wynikające z dezaprobaty otoczenia. Drugą drogą jest pragnienie lub zachowanie związane z cierpieniem, obrażeniami albo śmiercią innej osoby. Kryterium stanowi też pragnienie zachowań z udziałem osób, które się nie godzą albo nie mogą prawnie wyrazić zgody. ICD-11 również stawia w centrum brak zgody, wyraźne cierpienie i ryzyko obrażeń.

W badaniu z Uniwersytetu w Tilburgu kwestionariusze wypełniły 902 osoby praktykujące BDSM i 434 osoby z grupy kontrolnej. Praktykujący wypadli jako mniej neurotyczni, z wyższym subiektywnym dobrostanem niż grupa kontrolna. Autorzy wnioskują, że BDSM można traktować jako formę rekreacji, a nie przejaw procesów psychopatologicznych.

Skalę zjawiska belgijskie badanie mierzy na trzy sposoby. Połowa badanych przynajmniej raz w życiu wykonała co najmniej jedną czynność związaną z BDSM, 26% deklarowało zainteresowanie, a 7,6% uważało się za praktykujących. Autorzy kanadyjskiej analizy fantazji radzą patrzeć na ich skutki, a nie na treść. Przy wątpliwościach co do własnych upodobań warto porozmawiać z seksuologiem.

Jak powiedzieć partnerowi o swoim kinku?

Przy rozmowie o kinku w łóżku, tuż przed seksem, partner może poczuć presję, by zgodzić się od razu. Neutralny moment – spacer, wspólna kolacja – zostawia mu przestrzeń na każdą reakcję, także na zaskoczenie.

Sama rozmowa może przebiegać w takiej kolejności:

  1. Wybierz chwilę poza sypialnią, bez pośpiechu i bez alkoholu.
  2. Opowiedz o fantazji jako o czymś, co cię ciekawi, bez prośby o realizację.
  3. Zapytaj, co partner o tym myśli i czy ma fantazje, o których dotąd nie mówił.
  4. Zaproponuj wspólne wypełnienie listy „tak / nie / może”.
  5. Wróć do tematu po kilku dniach, gdy oboje przemyślicie odpowiedzi.

Lista „tak / nie / może” to zestawienie konkretnych praktyk, przy których każda osoba osobno stawia jedną z trzech odpowiedzi. „Tak” oznacza chęć spróbowania, „nie” granicę, a „może” ciekawość pod warunkami, które warto dopisać obok. Po wypełnieniu partnerzy porównują arkusze: wspólne „tak” wyznacza punkt startu, „może” temat rozmowy.

Wyznane fantazje erotyczne nie są zobowiązaniem do ich realizacji. Wiele z nich zostaje w wyobraźni. Co zrobić, gdy partner odmówi? Przyjąć odmowę jako informację o jego granicach. Nie jest ona oceną osoby, która się zwierzyła.

Zgoda na scenę nie jest zgodą na wszystko

Zgoda w kinku dotyczy konkretnych, ustalonych wcześniej czynności i można ją wycofać w każdej chwili, także w środku sceny. Przyzwolenie na klapsy nie obejmuje więc wiązania, a wczorajsze ustalenia nie przechodzą automatycznie na dziś.

Pilnuje tego safeword – umówione słowo spoza scenariusza, na przykład „ananas”, które natychmiast zatrzymuje zabawę, bez pytań i dyskusji. Wiele par używa też systemu kolorów: zielony znaczy „w porządku”, żółty „zwolnij”, czerwony „stop”. Gdy mówienie jest utrudnione, rolę słowa przejmuje sygnał niewerbalny, np. upuszczenie piłeczki trzymanej w dłoni.

Granice twarde to czynności wykluczone bezwarunkowo, miękkie – takie, do których można podejść ostrożnie i na ustalonych warunkach. Podejście do ryzyka porządkują dwa skróty. SSC (safe, sane, consensual) zakłada praktyki bezpieczne, rozsądne i dobrowolne. RACK (risk-aware consensual kink) wychodzi z założenia, że żadna praktyka nie jest wolna od ryzyka, więc zgoda musi obejmować świadomość konkretnych zagrożeń.

Scenę domyka aftercare, czyli opieka po zabawie: koc, woda, przytulenie i rozmowa o tym, co zadziałało. Pomaga obu stronom wrócić do równowagi po silnych emocjach.

Zacznij od łagodnych zabaw, zanim sięgniesz po gadżety

Satynowa opaska na oczy, piórko, jedwabna szarfa i miękkie kajdanki na rzep leżą na narzucie na łóżku

Czy do kinku potrzebne są gadżety? Nie – najłatwiej zacząć od zabaw z doznaniami i delikatnego ograniczenia ruchu, czyli od tego, co nazywa się soft BDSM. Przytrzymanie nadgarstków, zawiązanie oczu szalikiem czy zmiana tempa dotyku wystarczą, żeby sprawdzić reakcje. Intensywność warto podnosić stopniowo, jeden nowy element na raz. Dzięki temu łatwo wskazać, co zadziałało, a co otarło się o granicę.

Podstawowe akcesoria służą konkretnym zabawom:

  • Opaska na oczy – deprywacja sensoryczna w najprostszej postaci: wyłączenie wzroku wyostrza dotyk, słuch i oczekiwanie.
  • Kajdanki – lekkie ograniczenie ruchu; na start lepsze miękkie, na rzep, a przy metalowych kluczyk zawsze w zasięgu ręki.
  • Piórko i kostka lodu – sensation play oparta na kontraście faktury i temperatury.
  • Świeca do masażu – wax play wyłącznie świecą o niskiej temperaturze topnienia, sprawdzoną najpierw kroplą na przedramieniu; zwykła świeca parzy.

Osobną grupę stanowią praktyki, których nie da się opanować metodą prób. Shibari, japońska sztuka wiązania liną, wymaga wiedzy o przebiegu nerwów i krążeniu. Przy tym nożyczki ratownicze powinny leżeć obok. Intensywny impact play też wymaga nauki. Uderzenia w okolice nerek czy kręgosłupa grożą urazem. Przed takimi praktykami potrzebne są warsztaty albo doświadczona osoba prowadząca.

Na samym końcu skali stoi asfiksjofilia, czyli podniecenie wywołane ograniczeniem dopływu tlenu. Ucisk szyi może zakończyć się utratą przytomności lub śmiercią nawet przy krótkim czasie trwania. Żadne przygotowanie nie usuwa tego ryzyka, dlatego tej praktyki nie należy traktować jako kolejnego etapu po łagodnych zabawach.