Jak olejować włosy? Oleje i częstotliwość krok po kroku
Olejowanie to kilka kropli oleju na rozczesanych długościach, czepek i co najmniej pół godziny przed myciem. Jeśli wiesz, jak olejować włosy, dobierasz olej do porowatości, a nie do skrętu. Resztę załatwia emulgowanie odżywką, dzięki któremu pasma nie zostają tłuste. Regularne zabiegi wygładzają włosy, dodają im blasku i ograniczają puszenie.
Jak olejować włosy krok po kroku?

Olejowanie to nałożenie oleju roślinnego na długość włosów na jakiś czas przed myciem, żeby je wygładzić i ochronić. Podstawowa sesja wygląda tak:
- Rozczesz suche włosy grzebieniem z szerokimi zębami, żeby olej nie zbierał się w splątanych pasmach.
- Odmierz porcję do długości włosów: krótkim wystarczy kilka kropli, sięgającym za piersi najwyżej łyżka.
- Rozetrzyj olej w dłoniach i nakładaj go od ucha w dół, pasmo po paśmie, z naciskiem na końce.
- Załóż foliowy czepek lub turban z ręcznika, bo ciepło pomaga olejowi rozejść się po włosach.
- Odczekaj minimum 30 minut, a jeśli masz czas, zostaw olej dłużej.
- Zmyj olej: najpierw zemulguj go odżywką, potem umyj skórę głowy szamponem.
Skórę głowy w tym schemacie pomijasz, chyba że świadomie ją pielęgnujesz. Czepek ma też praktyczną zaletę: olej nie brudzi ubrań ani oparcia kanapy. Ten sam schemat zostaje bez zmian przy olejowaniu na sucho, na mokro i na podkład. Różni się tylko to, na jakie włosy trafia olej.
Czym olejować włosy o różnej porowatości?
To, jaki olej włosy przyjmą, zależy od porowatości, czyli od tego, jak mocno rozchylona jest łuska włosa. Skręt ma tu mniejsze znaczenie. Oleje dzieli się na trzy grupy według przeważających kwasów tłuszczowych: nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone. Wybór oleju do olejowania włosów zaczyna się więc od rozpoznania własnego typu włosów.
Olej do włosów niskoporowatych
Poznasz je po tym, że są gładkie, lśniące, długo schną i trudno je ułożyć. Włosy niskoporowate mają łuskę ściśle przylegającą do łodygi, więc olej zostaje głównie na powierzchni. Służą im oleje nasycone, jak kokosowy i babassu, oraz masła roślinne: shea, kakaowe i mango. Porcja ma być mniejsza niż przy pozostałych typach, bo nadmiar od razu obciąża pasma i odbiera im objętość.
Olej do włosów średnioporowatych
Łuska tych włosów jest lekko uniesiona, więc mogą się puszyć, ale dobrze trzymają fryzurę. Przyjmują najszerszą gamę olejów, a najchętniej jednonienasycone, bogate w kwasy omega-9. Należą do nich arganowy, makadamia, ze słodkich migdałów, z awokado i oliwa z oliwek. Włosy średnioporowate dobrze znoszą też mieszanki, na przykład oleju jednonienasyconego z kilkoma kroplami wielonienasyconego.
Olej do włosów wysokoporowatych
Te włosy się puszą, szybko schną i „piją” olej, który po godzinie wydaje się wchłonięty bez śladu. Często to pasma po rozjaśnianiu, trwałej lub częstym prostowaniu, z mocno odchyloną łuską. Włosy wysokoporowate najlepiej przyjmują oleje wielonienasycone: lniany, z pestek winogron, z wiesiołka, z czarnuszki czy konopny. Przy nich podkład nawilżający pod olej ma szczególny sens.
Lniany, kokosowy, arganowy i inne oleje, po które sięgają włosomaniaczki
Wybierając w drogerii olej z grupy pasującej do porowatości, zwróć uwagę na jedną cechę praktyczną każdego z nich:
- Kokosowy – poniżej około 24°C jest stały i biały, więc przed nałożeniem roztapia się go w dłoniach.
- Masło shea – ma twardą, kremową konsystencję. Grudka wielkości ziarna grochu rozgrzana w palcach wystarczy na końce.
- Arganowy – płynny i lekki, szybko się rozprowadza i dobrze znosi przechowywanie w ciemnej szafce.
- Z pestek winogron – rzadki i niemal bezzapachowy, łatwo pokrywa cienkie pasma cienką warstwą.
- Lniany – płynny, o wyraźnym orzechowym zapachu, utlenia się najszybciej z całej tej listy.
Najwięcej kłopotu sprawia gęsty, lepki rycynowy, który nałożony solo skleja pasma i trudno go domyć. Olej rycynowy na włosy stosuje się więc zwykle w mieszance: łyżeczkę łączy się z dwiema, trzema łyżkami arganowego albo migdałowego.
Oleje wielonienasycone, czyli lniany, z pestek winogron czy z wiesiołka, jełczeją najszybciej. Po otwarciu trzymaj je w lodówce, w ciemnej butelce, i zużyj lniany w ciągu kilku tygodni. Gorzki zapach, przypominający farbę olejną, oznacza, że olej się utlenił i nie nadaje się już na włosy.
Jeśli nie możesz się zdecydować, sięgnij po gotową mieszankę do olejowania, opisaną według porowatości.
Jak często olejować włosy i ile trzymać na nich olej?
Typowy rytm to jeden lub dwa zabiegi w tygodniu. Olej powinien działać co najmniej 30 minut. Oba parametry dopasowujesz do kondycji włosów:
- Cienkie – raz w tygodniu albo rzadziej, przez 30–60 minut, bo dłuższy kontakt z olejem łatwo je obciąża.
- Normalne – raz lub dwa razy w tygodniu, od godziny do 2–3 godzin.
- Suche i zniszczone – dwa, trzy razy w tygodniu, a nawet przy każdym myciu, przez 2–3 godziny lub dłużej.
Przy bardzo suchych włosach można spróbować olejowania na noc, z poduszką osłoniętą ręcznikiem. Przy końcach, którym wystarczają dwie, trzy godziny, noc nie daje więcej, a tylko utrudnia zmywanie. Wypróbuj je dopiero wtedy, gdy krótsze zabiegi przestaną wystarczać suchym końcom.
Czas trzymania oleju na włosach i liczbę zabiegów najlepiej dopasowywać do tego, jak reagują same pasma, a nie do kalendarza. Gdy robią się oklapnięte i ciężkie, wydłuż przerwę między zabiegami. Gdy znów zaczynają się puszyć i plątać, skróć ją albo zostaw olej na dłużej.
Olejować na sucho, na mokro czy w misce?

Metody na mokro i na podkład zmieniają tylko jeden element schematu podstawowego. Rosołek i olejowanie na odżywkę zmieniają kilka jego kroków.
Olejowanie na sucho to właśnie ten schemat: olej trafia na suche, nieumyte pasma bez kosmetyków do stylizacji. Najłatwiej tu kontrolować porcję i ocenić efekt, dlatego od tej metody zaczyna większość początkujących.
Przy olejowaniu na mokro dochodzi zwilżenie włosów. Spryskujesz je wodą albo myjesz i odciskasz w ręcznik, żeby nie kapało. Na wilgotnych pasmach olej rozchodzi się równiej. Metoda dobrze sprawdza się przy włosach niskoporowatych i suchych.
Olejowanie na podkład to wariant na mokro, w którym pod olej trafia warstwa nawilżająca. Podkładem nawilżającym może być żel aloesowy, hydrolat różany, szklanka wody z łyżką miodu albo odżywka bez silikonów. Olej zamyka tę wilgoć w pasmach, więc przy suchych włosach różnica jest najbardziej widoczna.
Olejowanie na rosołek, czyli w misce, rozprowadza olej po włosach najrówniej, bo pasma same zbierają go z wody. Do miski wlej pół litra do litra ciepłej wody, dodaj 1–2 łyżki oleju i zamieszaj, aż pojawią się „oka”. Zanurz długości na 3–5 minut, odciśnij wodę w ręcznik i trzymaj olej pod czepkiem. Ta metoda wymaga włosów sięgających co najmniej do ramion.
Olejowanie na odżywkę jest najszybsze. Kilka kropli oleju mieszasz z porcją odżywki lub maski i nakładasz na umyte włosy na 10–15 minut. Efekt jest delikatniejszy niż po 30 minutach samego oleju, za to mieszanka spłukuje się bez osobnego emulgowania.
Kiedy przejść do kolejnej metody? Gdy olejowanie na sucho wygładza włosy, ale końce wciąż się puszą, spróbuj olejowania na mokro albo na podkład. Rosołek przyda się przy długich włosach, a wersja z odżywką w dni, kiedy brakuje czasu.
Jak zmyć olej z włosów, żeby nie były tłuste?
Sama woda nie usunie oleju, bo olej się z nią nie łączy, tylko przesuwa się po pasmach. Szampon nałożony od razu też słabo sobie radzi i potrafi przesuszyć długości. Dlatego zmywanie oleju z włosów opiera się na emulgowaniu: emulgatory z odżywki łączą tłuszcz z wodą w emulsję, którą łatwo spłukać.
Do emulgowania wybierz odżywkę bez silikonów, bo silikony tworzą film, który utrudnia emulgatorom łączenie się z olejem. Cały proces wygląda tak:
- Zwilż włosy ciepłą wodą, tylko lekko, żeby nie spłukać oleju.
- Nałóż odżywkę na naolejowane długości i rozmasuj ją, aż zrobi się mleczna.
- Odczekaj 5–15 minut, a przy bardzo suchych włosach nawet do 30 minut.
- Spłucz pasma dokładnie ciepłą wodą.
- Umyj skórę głowy łagodnym szamponem. Piana spływająca po długościach zabierze resztki.
Metoda OMO, czyli odżywka – mycie – odżywka, dodaje po szamponie trzeci krok. Na długości trafia wtedy jeszcze jedna porcja odżywki, która wygładza pasma i ułatwia rozczesywanie.
Podwójne mycie przydaje się po olejowaniu na noc i po dużej porcji oleju. Sygnałem są śliskie, ciężkie pasma tuż po spłukaniu, zanim jeszcze wyschną. Wtedy umyj skórę głowy szamponem drugi raz.
Pierwsze olejowanie warto zacząć od jednego oleju i małej porcji
Pierwszy zabieg zrób w dniu, w którym i tak myjesz włosy, jednym olejem z grupy pasującej do twojej porowatości. Nałóż go na sucho, cienką warstwą, wyłącznie na długości. Ten sam olej stosuj przez trzy, cztery zabiegi, zanim go ocenisz, bo pierwszy wynik zależy też od wprawy w zmywaniu.
Efekt oceniasz po wyschnięciu, a nie zaraz po myciu. Oleju było za dużo, gdy na włosach widać:
- strąki zamiast sypkich, rozdzielonych pasm,
- połysk, który wygląda na tłusty, choć włosy są umyte,
- oklapnięcie przy nasadzie, mimo że olej był tylko od ucha w dół.
W takiej sytuacji przy kolejnym zabiegu zmniejsz porcję o połowę. A jeśli włosy nie zmieniły się wcale? Dodaj kilka kropli albo wydłuż czas działania o godzinę. Olej zmień dopiero po kolejnych trzech zabiegach.
Najczęstsze błędy, przez które olejowanie nie daje efektów
Jeśli włosy po olejowaniu są ciężkie albo nic się w nich nie zmienia, przyczyną jest zwykle jeden z tych błędów:
- Nadmiar oleju – kilka łyżek na włosy do ramion kończy się strąkami. Na start wystarczy 1–2 ml rozprowadzone w dłoniach.
- Zbyt krótki czas – kwadrans pod czepkiem niewiele zmienia w wyglądzie włosów.
- Stylizatory na włosach – lakier, pianka czy żel tworzą warstwę, przez którą olej nie dociera do pasm. Olejuj włosy bez kosmetyków do stylizacji.
- Za częste zabiegi – olej przy każdym myciu odbiera cienkim włosom objętość. Zrób tydzień przerwy i wróć do rzadszego rytmu.
- Brak regularności – jeden zabieg w miesiącu daje efekt na jedno mycie. Kondycję długości zmienia dopiero olejowanie raz lub dwa razy w tygodniu.
- Niedokładne zmycie – resztki oleju sklejają pasma i wyglądają jak przetłuszczenie. Nie skracaj emulgowania i spłukuj, aż włosy przestaną być śliskie.
Często dwa błędy idą w parze: za duża porcja i za krótkie emulgowanie. Poprawiaj je po kolei, żeby wiedzieć, która zmiana naprawdę pomogła twoim włosom.
Co daje regularne olejowanie włosów?

Już po pierwszym zabiegu włosy są gładsze, bardziej błyszczące i łatwiej się rozczesują. Przy regularnym olejowaniu dochodzą efekty, które utrzymują się między myciami:
- Wygładzenie – pasma układają się równo, bez odstających włosków na długościach.
- Blask – przylegająca łuska lepiej odbija światło, więc kolor wygląda na głębszy.
- Mniejsze puszenie – włosy słabiej reagują na wilgotne powietrze i deszcz.
- Łatwiejsze rozczesywanie – grzebień przechodzi bez szarpania, więc mniej włosów łamie się przy czesaniu.
- Miękkie końce – końcówki są bardziej miękkie w dotyku i mniej strzępią się od tarcia.
Po co więc regularność, skoro różnicę widać od razu? Efekt jednego zabiegu znika po najbliższym myciu. Po 4–6 tygodniach olejowania raz lub dwa razy w tygodniu wygładzenie i miękkie końce utrzymują się dłużej.
Olej wygładza włosy, ale ich nie odbudowuje
Olej poprawia wygląd i dotyk włosa, ale nie naprawia go biologicznie. Tworzy na łusce włosa warstwę ochronną, która ogranicza utratę wilgoci i tarcie przy czesaniu albo o poduszkę.
Rozdwojonych końcówek olej trwale nie sklei. Wygładza je tylko do najbliższego mycia. Rozwarstwione końce można usunąć wyłącznie nożyczkami. Olejowanie ogranicza za to tarcie, przez które zdrowe końce zaczynają się strzępić.
Dzięki małej cząsteczce kwasu laurynowego, w który jest bogaty, olej kokosowy nakładany na włosy wnika do ich wnętrza i ogranicza utratę białka podczas mycia. Oleje słonecznikowy i mineralny takiego efektu nie dają, bo zostają głównie na powierzchni.
Kokosowy zatrzymuje też wodę we włosie lepiej niż oliwa z oliwek. Mineralny, choć nie wnika, także potrafi ograniczyć chłonięcie wody przez włos. Wystarcza mu do tego warstwa na zewnątrz włosa. Na głowie te właściwości oznaczają mniejsze puszenie i bardziej miękkie końce, a nie odbudowę zniszczonego włosa.







